Krutyń 2017 i recenzja książki „Hashimoto, jak pozbyć się objawów i odzyskać zdrowie” I.Wentz

Niedobór snu i brak wypoczynku to ogromny stres, który powoduje rozregulowanie nadnerczy. Ja bardzo o to dbam, by choć jeden- dwa dni w tygodniu mieć totalnie wolne od pracy, maili, treningów, a jak tylko mamy możliwość z Mariuszem, wyjeżdżamy w góry, w jego rodzinne strony, by odpocząć od zgiełku Warszawy. W moim przypadku, przy Hashimoto oraz cukrzycy typu 1, nie dbanie o takie podstawy, byłoby totalną głupotą, ponieważ zaostrza to reakcje autoimmunologiczne. Podobnie u osób zdrowych, a obciążonych genetycznie, zajeżdżanie się, może rozpocząć problemy zdrowotne, zresztą u mnie tak wyglądała geneza choroby.

Ostatnio podjęłam bardzo ważną decyzję w swoim życiu i wraz ze Wspólnikiem zdecydowaliśmy się na założenie własnego biznesu. Oczywiście wiązało się to z bardzo dużym zaangażowaniem i pracą ponad moje założenia i normy, dlatego gdy poczułam, że trochę przesadziłam, spontanicznie podjęłam decyzję wyjazdu na organizowany przez Emilię Cesarek,  I Zjazd dietetyczno-treningowy KRUTYŃ2017,  który odbył się w Karczmie Zacisze w pięknym mazurskim plenerze (powyższe zdjęcia oraz poniższe powinny uwiarygodnić tą informację:)).

Spakowałam się na trzy dni, bo tyle trwał wyjazd połączony ze szkoleniami, treningami, medytacją i atrakcjami. Zabrałam ze sobą kalosze, Muggę na kleszcze, najnowszą książkę Izabelli Wentz oraz dla komfortu sensor Freestyle Libre, który non stop mierzy elektronicznie mój poziom glukozy we krwi. Oczywiście sensor z nową naklejką, tym razem moro 😀

Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że STRES, jeden z czynników środowiskowych odpowiadający za m.in. choroby autoimmunologiczne, to nie tylko czynniki świadome takie jak: szef choleryk, deadline, egzamin, korpo, wypadek, czy utknięcie w korku. Organizm przestawia się na „tryb ucieczki i walki” również w sytuacjach : niewyspanie, stres umysłowy, stres emocjonalny, niestabilny poziom cukru (!) czy chroniczne stany zapalne. A ile osób działa tylko w dwóch trybach: praca i spanie 🙁 , ja kiedyś też do nich należałam.

Jeśli ktoś jak ja choruje na zapalenie tarczycy Hashimoto, może zainteresować fakt, że Izabella Wentz w swojej najnowszej książce: „Hashimoto, jak pozbyć się objawów i odzyskać zdrowie” wspomina o tym rosnącym na dużą skalę problemie i podaje go jako PODSTAWOWY czynnik do uregulowania, by uzyskać równowagę zdrowotną. Szczególnie, że nowe badania pokazują, że to nie geny decydują o naszym przeznaczeniu, ale głównie otoczenie  (epigenetyka bro!). Oczywiście sen i regeneracja są jednym z wielu czynników środowiskowych, jednak patrząc na to, że jesteśmy bardziej zabieganym pokoleniem niż poprzednie, nic dziwnego, że są najbardziej zaniedbaną podstawą, a także wg statystyk najczęstszą przyczyną chorób autoimmunologicznych ( wg książki – stanowi aż 65%).

To, że często możemy przejąć kontrolę nad naszymi genami podejmując właściwe decyzję związane ze stylem życia jest to jeden z głównych przekazów wspomnianej książki Izabelli Wentz. Dobrej jakości żywność i suplementy to jedno, jednak Autorka proponuje znacznie więcej, patrząc szerzej na całe życie, nasze otoczenie oraz nawyki. Zacytuje tu słowa z przedmowy w książce, napisanej przez doktora Marka Hymana, „geny nie decydują o Twoim przeznaczeniu […] geny ładują pistolet, ale to środowisko pociąga za spust”.

Przyznam szczerze, że książka jest bardzo dokładnie opracowanym zbiorem strategii dotyczących Hashimoto, zawierających uporządkowaną, najświeższą wiedzę dot. choroby. Jest napisana prostym językiem, zrozumiałym dla osób zmagających się z zapaleniem tarczycy, a niekoniecznie mających wiedzę medyczną czy biochemiczną. Również może być pomocną pozycją dla specjalistów w dziedzinie dietetyki klinicznej czy medycyny. Autorka sporządziła czytelny  harmonogram działań, zawierający programy podstawowe i zaawansowane, które wprowadzone równolegle do zaleceń lekarza, wykonywane krok po kroku, rzeczywiście mogłyby pomóc w ustabilizowaniu problemów zdrowotnych. I co najważniejsze, nie wymagają ogromnego budżetu. Główną ceną jaką trzeba ponieść jest wysiłek i zaangażowanie.

Książkę otrzymałam wcześniej, dzięki uprzejmości Wydawnictwo Otwarte  (na ich stronie możecie ją zamówić w promocyjnej cenie ) , dzięki czemu mogłam ją zabrać ze sobą na Mazury. Z niecierpliwością czekałam na nią ponad pół roku; w USA premiera była już w marcu 2017 r. Byłam ciekawa nowych danych, informacji, a głównie opinii o ketozie, na której teraz jestem i jak dochodziły mnie plotki, również jest Pani Izabella, która także choruje na Hashimoto.  Bardzo się liczę z opinią osoby, która ma obszerną wiedzę nt temat, sama doświadcza choroby, obraca się w środowisku lekarskim, dużo analizuje, poszukuje, praktykuje, ale co najważniejsze sama doszła do remisji. W książce niestety nie było stricte opisanej ketozy, choć kilkukrotnie Autorka podkreśla  bardzo dobry wpływ diet LCHF i rzeczywiście proponuje osobom z Hashimoto obniżenie spożycie węglowodanów (na szczęście z opisem wyjątków oraz z podkreśleniem indywidualizmu każdej osoby).

(*Dość ciekawa tu jest sugerowana ilość białka 50%, czyżby nastała era high protein, zaraz po HF i HC :))

To co bardzo było dla mnie ważne, to poruszenie tematu stabilizacji poziomu cukru we krwi. Według Autorki  jest to priorytet dla osób, które chcą wygrać z autoimmunologicznym zapaleniem tarczycy czy wyczerpaniem nadnerczy. Niezależnie czy ktoś ma cukrzycę typu 1, 2, insulinooporność czy hipoglikemię, jak napisała autorka, wahania poziomu cukru są jak dolewanie oliwy do ognia, a polscy naukowcy odkryli, że 50% osób z Hashimoto ma nietolerancję węglowodanów! Wysoki poziom glukozy powoduje podwyższenie przeciwciał przeciwtarczycowych! Ja, gdy miałam zdiagnozowaną chorobę Hashimoto dwa lata temu, nie wiedziałam , że będę miała 1,5 roku później cukrzycę typu 1 , a na moich krzywych cukrowej i insulinowej, faktycznie już wyszła nietolerancja węglowodanów (149 glukozy po 2h). O mojej cukrzycy pisałam na drugi blogu –>TU.

Porównując tą pozycję do jej poprzedniej książki, podoba mi się, że dużo więcej jest  informacji dotyczących emocji,  psychiki oraz szeroko-pojętego coachingu i hakowania swojego życia. Porusza nawet temat, który kiedyś zgłębiałam i nawet Wam o nim wspominałam, że duży wpływ na chorobę może mieć traumatyczne doświadczenie z dzieciństwa, które latami, zostało zepchnięte do podświadomości.  Pewien coach nawet postawił hipotezę, że bardzo często występujące wzorce zachowań u kobiet z Hashimoto , kojarzą się ze stresem emocjonalnym.

Super jest to, że Autorka wspomina o różnych czynnikach wyzwalających chorobę i pomaga je szukać. Nie namawia na żadną drogę leczenia, tylko przedstawia opcje, traktuje każdy przypadek indywidualnie, jak i ostrzega przed byciem męczennikiem jednej filozofii. Podkreśla, że nie istnieje jeden sposób, dzięki któremu każdy człowiek poczuje się lepiej.

Książka ta może być bardzo dobrym przewodnikiem w drodze po zdrowie, niezależnie, na którym się jest jej odcinku.  Ważne jest w tym wszystkim to, że SAMEMU ma się władzę, by odzyskać równowagę w życiu:). Należy się tylko siebie uczyć i dbać o siebie.

Powiem Wam szczerze, że ja nie czuję się jako chora osoba, mam dużo energii, jestem szczęśliwa  i wydaje mi się, że w dużej mierze pomogły mi działania, które są podobne do tych zawartych w książce. Ważne jest w tym wszystkim , by być konsekwentnym, tak jak ja, mieć swój indywidualny plan, którego się będziecie trzymać i wykreślać punkty (kilka po tej lekturze dopiszę). Można spokojnie skorzystać z gotowego planu Izabelli Wentz, po pewnym czasie zmodyfikować go pod siebie.

Na wyjeździe w Krutyni również został poruszony temat Hashimoto, na wykładzie poprowadzonym przez niesamowite dziewczyny z Med Food, w tym Paulinę Ihnatowicz, której opnię nt książki znajdziecie na okładce:). Wyjazd dostarczył mi nową wiedzę w zakresie zdrowia, miałam okazję wymienić się poglądami z profesjonalistami w dziedzinie dietetyki oraz treningu. Otrzymałam wiele wskazówek, dotyczących głównie zmian treningowych przy moich dwóch chorobach, wspólnie sprawdzaliśmy mój poziom glukozy przy keto posiłkach :D. I tu muszę koniecznie wspomnieć jak pyszne jedzonko mieliśmy zapewnione w karczmie <3. Bez problemu każdy znalazł coś dla siebie; zarówno osoby na diecie węglowodanowej, jak i ja mogłam kontynuować tam swój sposób żywienia.

(*na zdjęciu widać czytnik do sensora FreestyleLibre, który kupiłam w sklepie diabetyka Sugar Cubes.  Czytnik po przybliżeniu do sensora  pokazuje poziom glukozy)

W Krutyni spotkałam się z samymi pozytywnie nastawionymi na życie osobami, których wiedza robi ogromne wrażenie,  a optymizm zaraża. Wspólnie się szkoliliśmy medytowaliśmy, jedliśmy posiłki,  pływaliśmy łodziami, piliśmy whisky, jak i piekliśmy kiełbaski przy ognisku, grając w mafię.  A wszystko to w takich klimatach <3

(smalczyk)

Dochodzą mnie słuchy, że w przyszłym roku ma być zorganizowany kolejny taki wyjazd do Krutyni,także już się nie mogę doczekać <3.

A tu pamiątka z jednego ze spokojnych wieczorów krutyńskich 😉

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Z kim współpracuje

więcej o współpracy